Pamiętam, jak pierwszy raz pojechałem do Chałup. To było lata temu, jeszcze zanim w ogóle pomyśleliśmy o tych apartamentach. Wsiadłem w samochód w Poznaniu, myśląc sobie – no dobra, Hel, półwysep, pewnie kolejna nadmorska miejscowość z kiczowatymi pamiątkami i przekładanymi parówkami. A tu się okazało, że Chałupy to coś zupełnie innego.
Po pierwsze – ta plaża. Nie wiem, czy wiecie, ale między Chałupami a Juratą jest chyba najszerszy odcinek plaży na całym polskim wybrzeżu. Serio, idziesz i idziesz, a piasku ciągle nie widać końca. Jak jest odpływ, to można spacerować kilometrami. I nie ma tłumów jak w Sopocie czy Gdańsku, gdzie co chwilę ktoś Cię zahacza ręcznikiem albo prosi o przesunięcie parawanu.
Po drugie – wiatr. Chałupy są słynne wśród surferów i kitesurferów. Jak wieje, to na zatoce robi się tętniąca od żagli mozaika. Nawet jak sam nie pływasz na desce, to patrzenie na to dostarcza frajdy. A jak nie wieje? Jest spokój, cisza, i można leżeć na piasku bez obawy, że ktoś Cię obsypie piaskiem z parawanu sąsiada.
No i właśnie wtedy, na tym spacerze, pomyśleliśmy sobie – a gdyby tak tu zrobić porządne apartamenty? Nie takie na skróty, nie „pokój z łazienką i czajniczkiem”, ale miejsce, gdzie sami chcielibyśmy spędzać czas. I tak zaczęła się nasza przygoda z Mistral.
Szukaliśmy lokalizacji długo. Zależało nam, żeby było blisko morza, ale nie na głównej ulicy, gdzie w sezonie nie da się spać do ósmej rano. Udało się – nasze apartamenty są w spokojnej części Chałup, a na plażę idzie się dosłownie kilka minut spacerem. Nie trzeba pakować samochodu, nie trzeba szukać miejsca parkingowego przy deptaku. Wychodzisz w klapkach, nosisz ręcznik na ramieniu i już jesteś.
Co jeszcze uważamy za ważne? Żeby w środku było naprawdę wygodnie. Wszystkie apartamenty mamy urządzone tak, jak urządzilibyśmy swoje mieszkanie. Porządne łóżka, nie wersalki z marketu. Kuchnia, gdzie da się ugotować obiad, a nie tylko zagotować wodę na herbatę. Balkon, żeby wieczorem móc usiąść z lampką wina i słuchać szumu morza. I parking – bo wiemy, jak to jest jeździć po Chałupach w sezonie i szukać miejsca jak po stoku.
Ale wiecie, co jest chyba najfajniejsze? Że Chałupy mają swój rytm. Rano cisza, tylko mewy i szum fal. W dzień plażowanie, spacery na cyplu, może jakiś rower. A wieczorem? Wieczorem można iść na żurawie – te charakterystyczne wiatraki na początku półwyspu. Albo po prostu usiąść na piasku i patrzeć, jak słońce zachodzi nad zatoką. To nie jest takie ogromne widowisko jak w Gdańsku, ale właśnie to jest w tym piękne.
Sezon w Chałupach trwa krótko, więc warto planować z wyprzedzeniem. Szczególnie lipiec i sierpień rozchodzą się błyskawicznie. Ale i maj, i czerwiec, i wrzesień mają swój urok – jest ciepło, jest mniej ludzi, i można naprawdę odpocząć.
Apartamenty w Chałupach – Jeśli szukacie miejsca, gdzie morze jest blisko, a cywilizacja nie zagłusza natury – sprawdźcie nasze apartamenty. Może się okaże, że Chałupy to Wasze miejsce na ziemi, tak jak stało się z nami kilka lat temu. Apartamenty w Chałupach – zapraszamy oto nasza strona https://apartamentymistral.pl/

Apartamenty w Chałupach